Wpisy archiwalne w kategorii

Wycieczki

Dystans całkowity:11073.52 km (w terenie 613.63 km; 5.54%)
Czas w ruchu:539:06
Średnia prędkość:20.36 km/h
Maksymalna prędkość:64.70 km/h
Suma podjazdów:41303 m
Maks. tętno maksymalne:215 (116 %)
Maks. tętno średnie:152 (82 %)
Suma kalorii:270611 kcal
Liczba aktywności:177
Średnio na aktywność:62.56 km i 3h 04m
Więcej statystyk

Na zachód od Mławy

Wtorek, 11 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Trasa: Mława - Trzcianka - Wola Szydłowska - Wyszyny Kościelne - Wiśniewo - Podkrajewo - Bogurzyn - Liberadz - Szreńsk - Ługi - Sadłowo Parcele - Bieżuń -  Skrzeszewo - Swojęcin - Poniatowo - Żuromin - Lubowidz - Osówka - Zielona - Kuczbork Osada - Lipowiec Kościelny - Borowo - Łomia - Mława

Ładna pogoda i zamiar złapania albo wręcz odzyskania równowagi duchowej skłoniły mnie do wycieczki na północno-zachodni skraj województwa mazowieckiego. Jechać tam na rowerze spod domu wydało mi się bezsensowne, stąd pomysł na wycieczkę "hybrydową", tzn. przejazd pociągiem do Mławy, a następnie rowerowa pętla kończąca się w tym mieście. Pierwsza część hybrydy, to epizod jazdy SKM-ką do Warszawy Stadion, następnie przejazd rowerem do Warszawy ZOO i znowu pociągiem, tym razem Kolei Mazowieckich do Mławy. Poza wydłużonym czasem oczekiwania na pociąg do Mławy, na razie nic nie zakłócało mojego spokoju.

Poranek na Dworcu ZOO (Warszawa ZOO) © skaut
W Mławie wysiadam na stosunkowo "młodej" stacji Mława Miasto. Wyjeżdżam z miasta się w kierunku południowo-wchodnim, aby nie uchybić gminom: Szydłowo i Stupsk. Mijam intrygującą wieżę radiową "Mława Szydłówek" i pod wiatr(!) jadę na południe. droga wojewódzka [615] ruchliwa, ale daję radę. Odbicie na zachód, w lokalne wiejskie drogi sprawia, że ruch drogowy prawie zanika.
Za Wiśniewem niestety znowu kieruję się na południe. Niestety, gdyż dziś wiatr postanowił nieco mocniej powiać z południa i południowego wschodu. Na tym odcinku, za Bogurzynem niebezpieczna sytuacja. Jadąca z naprzeciwka osobówka, prowadzona przez kobietę, postanowiła wyprzedzać, nie zważając na mnie. Salwowałem się ucieczką na żwirowe, wąziuteńkie pobocze. Niewiele brakowało, a wylądowałbym w rowie. Mam wrażenie, że w ogóle mnie nie widziała - mimo żółtej koszulki i takiegoż kasku. Za Liberadzem droga odbija bardziej na zachód, stąd wiatr mam już lekko "pod łokieć". Jest już spokojniej. W małym sklepiku uzupełniam zapasy wody, która w gorący, czerwcowy dzień jakoś szybko znika z bidonów.
Wjeżdżam do Szreńska. Chociażby dla tego miasteczka warto było wybrać się na wycieczkę. 
Urządzam sobie króciutki postój na rynku, z którego podziwiam przepiękny gotycki kościół św. Wojciecha. Zachodnia fasada budynku i sygnaturka na dachu - barokowe. Podobno w pobliżu znajduje się kamień, na którym odpoczywał św. Wojciech, co tłumaczyłoby wezwanie tej świątyni. Nie jest strzelista jak gotyckie kościoły Pomorza. Raczej przysadzista, ale zgrabnie proporcjonalna.
Szreńsk. Kościół św. Wojciecha © skaut
Dalsza droga, aż do Bieżunia w kierunku południowo-zachodnim, niestety pod wiatr i po słabym raczej asfalcie. W Bieżuniu krótki odpoczynek na rynku połączony z konsumpcją lodów i oglądaniem narożnego domu, w którym umieszczono Muzeum Małego Miasteczka. Muzeum zwiedzałem kiedyś "przy okazji" zwiedzania skansenu w Sierpcu (jest jego oddziałem). Z tego, co pamiętam ma ciekawą ekspozycję eksponatów farmaceutycznych i dużo lokalnych "ciekawostek". Muzeum ma ambicję być takim lokalnym ośrodkiem kulturotwórczym. Nie mnie przyjezdnemu to oceniać, ale panie kustoszki robiły na mnie wówczas bardzo dobre wrażenie.
Bieżuń. Muzeum Małego Miasta © skaut
Za Bieżuniem mam wreszcie wiatr w plecy. Odcinek zachodnim brzegiem Wkry, pustymi wiejskimi drogami, po całkiem gładkim asfalcie wspominam z przyjemnością. Mniej przyjemne były uderzające w nozdrza zapachy ferm drobiu. Okolice Mławy, to podobno ważniejsze skupisko nowoczesnej hodowli drobiu, której Polska jest europejskim potentatem.
Za Żurominem jadę dalej na północ, aż do Lubowidza, gdzie następuje umowne odwrócenie kierunku jazdy w celu zamknięcia dzisiejszej pętli. Niestety znowu wiatr nie pomaga. Dodatkowo wcale nie jest tak płasko, jak w innych częściach Mazowsza. W Zielonej włączam się w DW 563. Przejeżdżam Kuczbork Osadę i Lipowiec Kościelny, ostanie już gminy powiatu mławskiego. W Lipowcu krótki postój na utrwalenie fotograficzne kościoła św. Mikołaja i dalej już przez lasy, boczną drogą do Mławy. 
Lipowiec Kościelny. Kościół św. Mikołaja © skaut

Gminy: Szydłowo (1069), Stupsk (1070), Wiśniewo(1071), Szreńsk (1072), Bieżuń (1073), Żuromin (1074), Lubowidz (1075), Kuczbork-Osada (1076), Lipowiec Kościelny (1077).

Na wschód od Małkini

Niedziela, 9 czerwca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Trasa: Małkinia Górna - Treblinka - Kosów Lacki - Łomna - Nowy Ratyniec - Buczyn Szlachecki - Hołowienki - Sabnie - Stasin - Jabłonna Lacka - Sterdyń - Ceranów - Nur - Tymianki Moderki - Nur - Zuzela - Rostki Wielkie - Małkinia Górna
Bug. Widok z mostu w Małkini Górnej © skaut
Bilet na pociąg do Małkini kosztował mnie 13,49 zł. Powrotny tyle samo. Cel miałem jeden: wydostać się z aglomeracji warszawskiej na wschód. Chciałem pojeździć po gminach wschodniego Mazowsza, a może już południowego Podlasia? Dworzec w Małkini w remoncie. Wyjeżdżam obok zabytkowej, drewnianej budki dróżnika na drogę wojewódzką DW 627 i jadę na południe. Droga w stanie idealnym wspina się na most przez piękny w porannym słońcu, szeroki Bug. Korzystam z drogi dla rowerów (kostka), a gdy ta się kończy ogarnia mnie zdziwienie. Piękna i pusta szosa opatrzona jest paskudnym znakiem zakazu B-9. Takim z czarnym rowerkiem na białym kole z czerwona obwódką. Zmusza mnie do jazdy równoległą, mocno dziurawą i popękaną drogą (czyżby stary ślad wojewódzkiej). raz ta "stara droga" oddala się od nowej, raz zbliża. Przejeżdżam obok Treblinki. Drogowskazy i betonowe napisy wskazują to złowrogie miejsce Zagłady. Specjalnie tam przyjadę innym razem. Teraz wjeżdżam do Kosowa Lackiego. Mając nadzieję na zanik zakazów nadkładam, niestety kilka kilometrów próbując się wbić na DW 627. Drogowcy byli, niestety, czujni i obstawili tymi znakami każde skrzyżowanie. Przejeżdżam obok wyniosłego kościoła, przejeżdżam przez placyk-ryneczek, wyprzedzam dwoje jeźdźców na koniach(!) i boczną drogą wyjeżdżam za miasto. do Łomnej jest dobrze, ale za tą wsią kończy się asfalt. Wjeżdżam w las i mam do wyboru dwie szutrówki. Na szczęście podłoże "pamięta" jeszcze niedawne, obfite opady deszczu, więc jest zwarte i szosówka śmiało mknie po żwirku. Gorzej jest wśród pól niż w lesie. Las trzyma wilgoć, na polu hula wiatr czyniąc podłoże bardziej sypkim. ale dało radę przejechać. Gdy wjeżdżam na asfalt postanawiam już z niego nie zjeżdżać. Pustymi drogami dojeżdżam do Jabłonny Lackiej i, można by powiedzieć, zawijam pętlę na powrót do Małkini. Ten zawrót daje się odczuć, bo już do końca będę miał wiatr w twarz. Wieje z północy i z północnego zachodu.
W Sterdyniu robię mały zakup - uzupełniam wodę i jadę dalej przez Ceranów do m. Nur. Znowu Bug. Odbijam nieco na wschód, aby zaliczyć gminę o zagadkowej nazwie Boguty Pianki i teraz to już naprawdę wracam. Znowu Nur, przecinam DK63 i wjeżdżam do Zuzeli, nad którą góruje duży, neogotycki kościół. Jestem w miejscu urodzenia Kard. Stefana Wyszyńskiego. W cieniu kościoła skrywa się drewniany budynek dawnej szkoły - obecnie muzeum Prymasa.
Jadę dalej ku Małkini, jest coraz goręcej. Wiatr nie pomaga, a i ukształtowanie terenu takie niemazowieckie. Po drodze parę fałdek się trafiło. Na stację w Małkini docieram 10 min. przed odjazdem pociągu. Akurat na tyle starczyło czasu, aby jeszcze kupić bilet i załadować się do EN57 w kierunku Warszawy Wileńskiej.


Galeria zdjęć

Gminy: Małkinia Górna (1060), Kosów Lacki (1061), Sterdyń (1062), Sabnie (1063), Jabłonna Lacka (1064), Ceranów (1065), Nur (1066), Boguty-Pianki (1067) i Poręby Kościelne (1068).

Pogranicze Mazowsza i Mazur

Poniedziałek, 27 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki

Wycieczka uspokajająca na pograniczu Mazowsza i Mazur. W zasadzie to Mazowsze można nazwać Mazurami Południowymi, a Mazury - Mazowszem Północnym. A może jednak nie? wszak niektórzy Mazurami nazywają tereny zamieszkałe przez Mazurów, tj. polskojęzycznych mieszkańców Prus, wyznania ewangelickiego. Ale w takim wypadku, czy mamy jeszcze Mazury? Na te rozważania czas przyjdzie później. Zwłaszcza, że trasa wycieczki biegła po miejscowościach "katolickich", a przynajmniej kościelnych z nazwy: Wieczfnia i Janowiec.
Za Mławą najpierw były lasy. Później pola. Dużo pól. zdarzały się też łąki, na zmianę z polami. Krajobraz mocno rolniczy, ale już nie tak płaski. Im dłużej jechałem na północ, tym krajobraz stawał się coraz bardziej fałdzisty. Żadne tam góry, ale już było na czym oko zawiesić w przestrzeni.
Janowo ma nawet charakter miasteczka. W drodze powrotnej skusiłem się na malutką, lokalna piekarnię. Było warto. Za niewielkie pieniądze kupiłem pyszne bułki i drożdżówkę z makiem. Pani piekarzowa sprzedaje w małym sklepiku na parterze domu jednorodzinnego wypieki, a w sąsiednim pomieszczeni widać cały warsztat piekarski, dzieże, mieszadła.
Pogranicze Mazowsza i Mazur © skaut
Fascynująca wieś Róg. W różnych punktach postawiono plansze z przedwojennymi zdjęciami uwieczniającymi te konkretnie miejsca kilkadziesiąt lat temu. Przed szkołą, przed wjazdem od strony Nidzicy, Wielbarka. 
No własnie. Za rogiem jadąc przez las, przecinam nieczynna linię kolejową Nidzica - Wielbark, aby dostać się na DW 604 łączącą te miasta. Dojeżdżam do DOL (drogowego odcinka lotniskowego) i na pierwszym MPS-ie od strony Nidzicy zawracam. DOL utworzyli pewnie w związku z funkcjonowaniem tu w czasach PRL poligonu wojskowego "Muszaki".
Co do samej linii kolejowej 225 (Nidzica - Wielbark), to jest nieczynna dla ruchu osobowego od 20 lat (!), a ponoć wcześniej w okresie letnim jeździł nią nawet Ekpress "Mazury" z Warszawy do Rucianego- Nida. Z całą pewnością ruch był spory. Niemiecki rozkład jazdy z 1942 r. przewidywał 5 par pociągów na dobę, na tej trasie, później przez lata jeździły nią trzy pary pociągów na dobę. Tak przynajmniej wynika z rozkładów jazdy na 1955 r. i 1987 r. Co ważne, pociągi do Wielbarka były skomunikowane z pociągami do Szczytna, tak więc można było sprawnie przemieścić się prawie w środek Mazur. 
Ale to było przed ostrym cięciem połączeń kolejowych, dokonanym na progu naszej transformacji.
Tym nie mniej leżące jeszcze tory, a zwłaszcza ślicznie odremontowana stacja Puchałowo ( w prywatnych rękach) budzą nadzieję, że jeszcze na tej linii zawitają pociągi.
Wracam do Mławy tą samą drogą, którą przyjechałem. W Mławie dobre wrażenie robi rynek, ze sporym kościołem i trochę (no więcej niż trochę) mniejszym  ratuszem.
Więcej zdjęć

Mapka:
Gminy: Mława (1055), Wieczfnia Kościelna (1056), Janowiec Kościelny (1057), Janowo (1058) i Wielbark (1059).

Ze Zlotu

Niedziela, 19 maja 2019 · Komentarze(2)
Kategoria Wycieczki
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. Po sobotnich atrakcjach na zlocie i takiej sobie, przekropnej pogodzie nastał niedzielny poranek. Niektórzy jeszcze chrapią, niektórzy zwijają się wcześniej niż ja. Chce zdążyć na okołopołudniowy pociąg z Gdyni, do której planuję dostać się via Wejherowo, przy okazji zaliczając samo miasto, jako brakującą gminę.
Niedziela jest nadzwyczaj leniwa. W przejeżdżanych miejscowościach prawie żywego ducha nie widać. Pogoda trochę lepsza, ale nie nadzwyczajna.
Pomiędzy Choczewem a Łętowem (DW 213) © skaut
W Tadzinie korzystam z otwartej myjni i obmywam "Grubcia", tzn. rower z błota zgarniętego na sobotniej zlotowej wycieczce. Nie wiem, jaki to ma związek, ale ilekroć umyję samochód, rower albo okna w domu - zaraz pada deszcz. Teraz też tak było. Dojeżdżam do Wejherowa w siąpiącej mżawce. Jest to też argument, aby nie cisnąc dalej do Gdyni rowerem, tylko skorzystać z trójmiejskiej SKM-ki. W pociągu spotykam jeszcze Marka i Zbyszka wracających ze zlotu, a w Gdyni Kawernę i jeszcze parę innych zlotowiczów, których nicków nie spamiętałem. Pociąg TLK do Warszawy mocno przepełniony. Pasażerowie jadą także na stojąco. Widok dawno nie widziany w pociągu dalekobieżnym.

Więcej zdjęć

Zaliczona gmina: miasto Wejherowo (1054)

Na Zlot

Piątek, 17 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Wybrałem się na doroczny zlot forum podrożerowerowe.info. Miałem jechać tzw. pendolino, jak panisko, a wyszło tak sobie. Pociąg do Kołobrzegu, przez Lębork załadowany bagażami po dach. Już wchodząc na dworcu Warszawa Centralna utknąłem w przedsionku, nie mając co począć z rowerem. Drużyna konduktorska akurat się zmieniała na Wschodniej, więc nie za bardzo chciała mi pomóc. Wskazali tylko nalepkę, o treści wskazującej na pierwszeństwo podróżnego z rowerem. Zaraz też pojawił się kelner z "Warsu", proszący o zapewnienie przejazdu wózkiem gastronomicznym. Cóż było robić? Wypiąłem przednie koło, skręciłem kierownicę, a rower przymocowałem gumką do półki. Dojechał w takiej pozycji:
Transport roweru w Ekspresie Intercity Premium (!) tzw. pendolino © skaut
Wózek przechodził, a pasażerowie mieli "trzymankę" przed wejściem do WC. Już pomiędzy Gdynią a Lęborkiem przygadałem sobie z właścicielami bagaży. Na moją delikatną sugestię, że nie powinni robić takich "numerów", zajmując miejsce na rowery, usłyszałem: "a gdzie mamy położyć bagaże?". Odpowiedź, że na półce nad siedzeniem ich nie przekonywała, "bo się nie zmieszczą". Ale rower tym bardziej się nie mieści. Z tym, że na rower musiałem kupić dodatkowy bilet, a oni na walizki nie. Taka sobie wymiana poglądów. Żadna kłótnia, zwłaszcza, że pociąg przyjechał do Lęborka ze sporym opóźnieniem i wszyscy byliśmy mocno zmęczeni podróżą.
Mnie czekał jeszcze przejazd na zlot. Zacząłem jednak od kolacji w McD, a później zwyciężyła, by choć na chwilę wpaść do gminy Cewice ;-).
Po powrocie do Lęborka zaczęła się jazda właściwa. Mocno klimatyczna. Puste ulice i drogi. W lasach coś chrumkało i parskało, księżyc świecił, a ja dziarsko pedałowałem przez pomorskie lasy. W końcu dojeżdżam do harcerskiej bazy, gdzie ma miejsce zlot. Przy dogasającym ognisku siedzi kilka osób, które komentują mój przyjazd. Witam się, rozbijam namiocik, przysiadam do ogniska. Nie za długo jednak. Zmęczenie całym dniem w pracy, przedłużającą się jazdą pociągiem, a później jeszcze ponad 40 kilometrami na grubych kołach sprawia, że wślizguje się do śpiwora i zasypiam kamiennym snem.
Więcej zdjęć ze Zlotu


Zaliczone gminy: Cewice (1050), Lębork (1051), Łęczyce (1052) oraz Nowa Wieś Lęborska (1053)

Pilawa i kawa

Niedziela, 12 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Niedzielna popołudniowa wycieczka. Józefów - Otwock - Karczew. Z Karczewa bocznymi drogami przez Janów, Brzezinka, Łukowiec, Całowanie, Warszówkę, Warszawice, Pogorzel, Osieck Jaźwiny do Pilawy. Niech nie zmyli nas ładny widok stacji kolejowej. to tylko budynek. Sama stacja kompletnie rozgrzebana. Pociągi kursują do Dęblina, natomiast szlak do Otwocka jest zdemontowany w związku z budową "magistrali" Dorohusk - Warszawa.
Pilawa. Dworzec kolejowy © skaut
W Pilawie odkrywam ciekawą kafejkę w miejscowym Ośrodku Kultury. Korzystam i owszem. Lody i espresso doskonale komponują się z ciepłym majowym popołudniem.

Góraszka

Środa, 1 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto, Wycieczki
Niech się święci 1 Maja! W Święto Pracy pojechaliśmy z J. na oględziny prac (!) przy budowie ekpresówki - S17 Warszawa - Lublin. Trzeba przyznać, że prace postępują szybciej, niż przy Południowej Obwodnicy Warszawy. W okolicach Góraszki widać nowe wiadukty do planowanego tu centrum handlowego i podbudowę nowej dwupasmówki. Mam nadzieję, że nie zapomną o drodze dla rowerów.

Góraszka. Budowa S17 © skaut

Kowiesy

Niedziela, 17 marca 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Pierwsza w tym roku wycieczka na kolarzówce. Pierwsza dłuższa wycieczka po operacji. Wspomagałem się samochodem. w ten oto sposób, ze z rowerem w bagażniku wyjechałem gierkówką z Warszawy zatrzymując się na Orlenie w Hucie Zawadzkiej. Tam przebrany za kolarza zostawiłem auto, a na rowerze ruszyłem na zwiedzanie zaliczanie okolicznych gmin ;-).
Pogoda całkiem niezła jak na koniec marca. W pewnym momencie miałem wrażenie, że zakładając zimowy strój, ubrałem się za ciepło.
W Białej Rawskiej krótki rzut oka na kościół.
Biała Rawska. Sanktuarium Matki Bożej Miłosiernej © skaut
I smaczek dla miłośników kolei: tory Kolei Rogowskiej (750 mm). Teraz historyczna i zabytkowa, ale kiedyś jak najbardziej regularna, wpisana do rozkładu jazdy PKP. Pomijam czasy najwcześniejsze - powstała jako Rogow Feldbahn, zbudowana przez armię niemiecką na potrzeby zaplecza frontu w I wojnie światowej. Urzędowy rozkład jazdy kolei z 1955 r. przewidywał 3 pary pociągów na dobę pomiędzy Rogowem a Białą Rawską i 1 parę w skróconej relacji: Rawa Mazowiecka - Rogów. Kilkadziesiąt lat później (1987/88) było już gorzej, tylko jedna para w relacji Rogów - Biała Rawska i dwie pary Rawa Mazowiecka - Biała Rawska. Chwała pasjonatom, którzy uratowali ją z rąk PKP, które w 2001 r.  tę linię przeznaczyły do likwidacji.

Biała Rawska. Tory kolejki Rogów - Biała Rawska © skaut

Zaliczone gminy: Biała Rawska (1045), Kowiesy (1046), Regnów (1046) i Sadkowice (1047)

Gryfice i okolice

Czwartek, 7 lutego 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Trasa: Gryfice - Borzyszewo - Zaleszczyce - Popiele - Wilczkowo - Dobrzyń - Wilczkowo - Popiele - Zaleszczyce - Borzyszewo - Gryfice - Kowalewo - Brojce - Kiełpino - Raciborów - Smokęcino - Skrzydłowo - Rębice - Gorawino - Białokury - Siemyśl - Nieżyn - Mącznik - Charzyno - Zieleniewo - Kołobrzeg
Wycieczka kombinowana - do Gryfic dojeżdżam pociągiem. Jakie to wygodne! Świta, gdy wysiadam na peron rozświetlony jeszcze latarniami stacyjnymi. Sprawnie odnajduję wyjazd w kierunku zachodnim. Gryfice i najbliższe im wioski z wyglądu bardziej zamożne, niż te położone w dalszej odległości.
Gryfice. Stacja kolejowa © skaut
Tereny na szczęście nie są mocno zabudowane i dość długo jadę lasami. Drodze towarzyszy mi czynna (podobno) w sezonie letnim linia kolejki wąskotorowej - ostatni relikt kolejki gryfickiej.
Pomorze Zachodnie. Tory Kolejki Gryfickiej w okolicach wsi Popiele © skaut
W drodze powrotnej na chwilę zatrzymuję się pod przepysznym, gotyckim kościołem mariackim. Znać dawne bogactwo gryfickich mieszczan. Trochę dłużej zatrzymuje się na stacji benzynowej przy wylocie z miasta w kierunku wschodnim. Poranna kawa, pączek, ciepło.
Gryfice. Kościół Wniebowzięcia NMP (Mariacki) © skaut
Za Gryficami stan nawierzchni znacząco się pogarsza. Biedne popegeerowskie wioski, lasy, pola. Na chwilę zatrzymuję się w Brojcach, aby sfotografować wzniesiony z głazów narzutowych średniowieczny kościół z drewnianą wieżą.
Brojce. Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa © skaut
Wjazd do Kołobrzegu od południa. Na chwilę zatrzymuję się na cmentarzu wojennym. Mało kto dziś pamięta, ale to była naprawdę krwawa bitwa. Dla Niemców twierdza i jeden z ostatnich portów, z którego mogli ewakuować ludność cywilną i wojsko. Bronili się zaciekle do samego końca. Ponad 1000 poległych po polskiej stronie. Jak to kiedyś śpiewał Adam Zwierz: Płynie przez Kołobrzeg Parsęta, Parsęta/ Dziesięć dni, kto przeżył pamięta, pamięta.
Kołobrzeg. Cmentarz Wojenny © skaut
Zaliczone gminy: Brojce (1041), Gryfice (1042), Rymań (1043) i Świerzno (1044)

Poczernino

Środa, 6 lutego 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Wycieczki
Trasa: Kołobrzeg - Niekanin - Stramnica - Dygowo - Pyszka - Wrzosowo - Poczernino - Wrzosowo - Pyszka - Dygowo - Stojkowo - Kukinia - Malechowo - Ustronie Morskie - Sianożęty - Bagicz - Kołobrzeg
Gminę Karlino odwiedzam we wsi Poczernino, do której dojazd z Kołobrzegu wiedzie DW 163. Do samej wsi - dawnego majątku dworskiego dojazd boczną drogą obsadzoną aleją starych drzew. Dawny dwór Muelenbruchów z początku XX w. przedstawia obraz nędzy i rozpaczy. Neoklasycystyczny budynek, nie wiadomo czy był remontowany od 1945 r. Najpierw stacjonowali w nim Sowieci, następnie był siedzibą PGR.
Pomorze Zachodnie. Poczernino (gm. Karlino) © skaut
Znacznie lepiej prezentuje się kościół we Wrzosowie. Jego początki sięgają ponoć XIII w. Szkoda tylko, że dachówkę (karpiówkę), o której piszą na tablicy informacyjnej, zastąpiono brzydką blachą. Szpetnie wygląda na gotyckim kościele.
Wrzosowo. Kościół © skaut
Pomorze Zachodnie to nie tylko ciekawe zabytki kultury materialnej, ale i interesująca przyroda. Zaintrygowany stojącą opodal drogi wieżą widokową, wdrapuje się na jej szczyt, aby podziwiać rozległe mokradła. Ciekawy przykład renaturalizacji - odtworzenia doliny rzeki Pysznicy.
Pomorze Zachodnie. Mokradło Pyszka © skaut
Wracając - wreszcie udaje mi się przejechać drogą rowerową pomiędzy Ustroniem Morskim a Kołobrzegiem. Nie wiem, jak latem, ale teraz jest cicho i pusto. Bezlistne drzewa umożliwiają zrobienie zdjęć nadmorskim mokradłom - słonym bagnom w okolicach Bagicza.
Kołobrzeg. Smolne Bagna © skaut

Ustronie Morskie. © skaut

Zaliczona gmina: Karlino (1040)