Pedelec (padalec?), czyli DPD
Środa, 9 grudnia 2015
· Komentarze(1)
Kategoria Miasto
Pojechałem do pracy, jak zwykle, na swoim zwykłym trekkingu, zwanym tutaj "Operatorem". Do domu też na nim wróciłem. Ale w drodze powrotnej, na ścieżce rowerowej na Siekierkach ("pod mostem"), ktoś zaczął mnie nadzwyczaj szybko doganiać, a po chwili wyprzedzać. Kie licho? Trochę, się zdziwiłem, bo wydawało mi się, że jadę szybko, a tu jakiś mocny biker mnie wyprzedza. Szybko się okazało, że moc pochodziła z baterii, a nieznany biker, zasługuje na przedrostek "e" z myślnikiem.
Jechał po prostu na rowerze elektrycznym, zwanym za granicą pedelec. Stąd i tytuł dzisiejszego wpisu.
Później nasunęło mi się jeszcze jedno skojarzenie, że rower elektryczny tak się ma do zwykłego roweru, jak krzesło elektryczne do zwykłego krzesła.
Brrr. Straszne ... Obym jak najdłużej mógł cieszyć się jazdą na "zwykłym" rowerze.
Drogę powrotną wybrałem w innym wariancie, tym razem Płowiecka, Patriotów w Warszawie i Piłsudskiego w Józefowie.
Jechał po prostu na rowerze elektrycznym, zwanym za granicą pedelec. Stąd i tytuł dzisiejszego wpisu.
Później nasunęło mi się jeszcze jedno skojarzenie, że rower elektryczny tak się ma do zwykłego roweru, jak krzesło elektryczne do zwykłego krzesła.
Brrr. Straszne ... Obym jak najdłużej mógł cieszyć się jazdą na "zwykłym" rowerze.

"Rowerowa" Trasa Siekierkowska (widok w stronę Grochowa)© skaut














