Wpisy archiwalne w kategorii

Miasto

Dystans całkowity:27566.45 km (w terenie 5.66 km; 0.02%)
Czas w ruchu:1271:44
Średnia prędkość:21.68 km/h
Maksymalna prędkość:82.64 km/h
Suma podjazdów:60783 m
Maks. tętno maksymalne:215 (116 %)
Maks. tętno średnie:153 (83 %)
Suma kalorii:986952 kcal
Liczba aktywności:910
Średnio na aktywność:30.29 km i 1h 23m
Więcej statystyk

Józefów

Niedziela, 8 marca 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Zmieniłem opony zimowe na "wielosezonowe". Przejazd techniczny po mieście i mycie roweru z zimowych chlorków: wapnia, sodu i potasu.

Józefów - Warszawa - Józefów

Piątek, 6 marca 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Wszystko sprzyja temu, aby wznowić dojazdy do pracy: dzień coraz dłuższy, coraz cieplej, kontuzja zaleczona, poranne i popołudniowe korki tylko irytują, w SKM-ce tłok taki, że jedzie się w ścisku.
Dziś "debiut" wiosenny w tych dojazdach. Rano zimno i bardzo mgliście. Po południu cieplej. Rowerzystów na moim szlaku na razie mało. Rano jeden przy Bartyckiej. Po południu drugi, który mnie wyprzedził na Wale Miedzeszyńskim. Jeszcze nie zmieniłem opon na "letnie", ale poranny przymrozek i zamarznięte kałuże nie zachęcały do zdjęcia kolczastych winterów.

Andrzej Małkowski

Piątek, 16 stycznia 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Dziś tylko przejazd "techniczny" po Józefowie. Nieważne.
Dziś 96. rocznica tragicznej śmierci Andrzeja Małkowskiego, twórcy harcerstwa. To jest ważne, bo On był i ciągle jest ważny.
Jako "skaut" pamiętam.

Józefów - Warszawa

Czwartek, 15 stycznia 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Standardowa droga do pracy. Rano trochę kropi. Wzdłuż Trasy Siekierkowskiej jadę z rowerzystą na szosowej, pomarańczowej orbei. Trochę gadamy. Mówi, że jeździ bez względu na pogodę. Nawet żałuje, że nie ma śniegu, bo nie można pojeździć na biegówkach. Po pracy szybki powrót do domu. Robi się chłodniej. Jakiś szybki zjazd mi wyszedł.

Józefów-Warszawa-Józefów

Środa, 14 stycznia 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Piękną mamy wiosnę tej zimy. W dawnych latach, gdy chodziłem jeszcze do szkoły uczono nas, że styczeń jest statystycznie najzimniejszym miesiącem w roku. Nie wiem czy jeszcze uczą tego dzieci, ale jak to w życiu praktyka rozminęła się z teorią. Rano w leciuteńkiej mżawce. Po drodze wyprzedzam dwóch rowerzystów na ścieżce wzdłuż Trasy Siekierkowskiej.
W drogę powrotną ruszam dopiero po 18ej. Jest tak ciepło, że rezygnuję z jednej warstwy odzienia. Jadę w polarowych spodniach i kurtce z polaru założonej na koszulkę. Przebił mnie jednak biegacz trenujący na Siekierkach. Facet biegł koszulce na ramiączkach i wcale się mu nie dziwię. Może z tym globalnym ociepleniem jest coś na rzeczy?

Praca i początek sezonu 2015. Raport 2014

Poniedziałek, 5 stycznia 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Praca
Jak sięgam pamięcią nigdy w życiu nie jeździłem w styczniu na rowerze. Dziś był ten pierwszy raz. Z obawy przed ewentualną wywrotką, a raczej jej skutkami - zmieniłem pedały z spd'ów na zwykłe platformy. Jadąc do pracy żałowałem tego bardzo. Droga suchutka. Nocny, raczej ciepły wiatr zrobił swoje. Powrót trochę mniej przyjemny. Pierwsze zaskoczenie na zjeździe Agicolą w kierunku Szwoleżerów. Mnóstwo ludzi spaceruje po jezdni w tym także po wydzielonym pasie dla rowerów. Pal licho na oświetlonym odcinku. Slalomem udało się zjechać. Dalej - mniej więcej od polowy tej urokliwej uliczki - parę razy musiałem użyć odgłosu "paszczowego". Miałem wrażenie, że dzwonek rowerowy jest dla spacerowiczów czymś nierealnym. Że niby święty Mikołaj nadjeżdża? Jeszcze w Warszawie ścieżka rowerowa wzdłuż Czerniakowskiej sucha i czarna, za to na ścieżce na Wale Miedzeszyńskim pojawił się śnieg. Taki śmieszny, przypominający wiórki kokosowe. Gorzej było już na bocznych uliczkach w Miedzeszynie i Falenicy. Wyślizgana nawierzchnia i miejscami czarny lód. Dojechałem do domu bez jednej wywrotki. Dziwnie tak jakoś bez wpinania się w pedały.
Mapka

Raport 2014
Krótko
Sezon 2014 (liczony jako styczeń - grudzień) rozpocząłem 11.02.2014 i zakończyłem 15 grudnia 2014 r.
Przejechałem 5.078,35 km (nie wszystko jest w Bikestats, gdyż założyłem konto dopiero w październiku 2014 i z "zaległych" wpisałem tylko te ważniejsze wycieczki)
Pokonałem powyższy dystans w czasie: 240 godz. 10 min. 58 sek. podczas 79 aktywności rowerowych.
Zaliczyłem 134 nowe gminy, kończąc rok z liczbą 509 na koncie.
Za największy ubiegłoroczny osobisty sukces poczytuję sobie ukończenie maratonów: Włocławek-Stegna-Włocławek i Bieszczady Bałtyk Tour 2014.

Praca

Poniedziałek, 15 grudnia 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Po wczorajszym spacerku zmieniłem opony. Marathon'y racer na marathon'y bezprzymiotnikowe. Mają jakiś taki wyraźniejszy bieżnik i chyba lepszą wkładkę antyprzebiciową. Rano do Warszawy we mgle. Nawet ciepło. Rowerzystów po drodze stwierdzono 3 (trzech). Wieczorem do domu też ciepło. Rowerzystów po drodze 0 (zero). Czuwaj!

Mała odznaka Dużego Rajdu

Piątek, 5 grudnia 2014 · Komentarze(1)
Dziś do Warszawy na rowerze. Normalnie, do pracy. Ale jeszcze po coś ....
Odebrałem dziś w Stołecznym Oddziale PTTK odznakę za ukończenie "Dużego Rajdu Dookoła Polski".
Wygląda niepozornie:

Założenie dla tego Rajdu jest takie: Trzeba przejechać dookoła Polski, zaliczając po drodze 146 określonych w regulaminie punktów kontrolnych (miejscowości). Daje to w sumie ok. 3,5 tys. km. Jedzie się w dowolnym kierunku, w dowolnym czasie. Można dzielić na etapy. Nie jest konieczne przejechanie tego jednym ciągiem. Można trasę podzielić na kilka lat, co i ja zrobiłem.
Rajd odbyłem w latach 2009-2013, przy czym zasadniczą jego część, „zamykającą pętlę” wokół Polski ukończyłem w 2012 r. W roku 2013 przejechałem, pominięty w 2009 r., odcinek pomiędzy Elblągiem a Gdynią. Chociaż rocznikowo wygląda to na 5 lat, tak naprawdę przejechanie całej trasy zajęło mi 43 dni, na które poświęciłem co roku po kilka, kilkanaście dni z urlopu pracowniczego.
Trasę rozpocząłem 29.06.2009 r. w Suwałkach i odbywałem ją w kierunku: W, S, E, N, tj. przeciwnie do ruchu wskazówek zegara i odmiennie niż zdaje się sugerować wykaz miejscowości będący załącznikiem do regulaminu. Regulamin dozwala na dowolny wybór kierunku, a jazda „w lewo” umożliwiła mi lepszą logistykę związaną z początkiem i końcem każdego, corocznego odcinka. W 2009 r. przejechałem z Suwałk do Szczecina, w 2010 r. ze Szczecina do Cieszyna, w 2011 r. – z Cieszyna do Bełżca, a w 2012 – z Bełżca do Suwałk. Dodając to tego wspomniany „żuławski” odcinek w 2013 r. dało to w sumie całą trasę Rajdu.
W 2013 r. szybciej niż planowałem przejechałem tzw. "Wiślaną Trasę Rowerową", dzięki czemu miałem czas na uzupełnienie brakującego odcinka: Elbląg-Gdynia. Koncepcja "programowa" jeżeli można ją tak nazwać pochodzi pewnie jeszcze z lat 60-ych XX-wieku. Zdobywanie potwierdzeń w punktach kontrolnych, tj. najczęściej pieczątek ze sklepów, urzędów trochę kłopotliwe, ale teraz po ukończeniu dwie książeczki wycieczek kolarskich ze wszystkim wpisami pokonanych odcinków i potwierdzeniami to niezła pamiątka. Każda stroniczka przywodzi na myśl wspomnienia: to miasto, ta rzeka, ta góra, przełęcz. Uznano mi trasę mimo braku potwierdzenia w m. Wicko na Pomorzu. Przez Wicko wprawdzie przejechałem, ale potwierdzenia stamtąd nie mam. Trochę przez zagapienie, trochę też przez kolejność miejscowości w regulaminowym wykazie, w którym Wicko występuje po Łebie. Faktycznie zaś jadąc z Żelazna do Łeby DW 213 i DW 214 najpierw jest Wicko, a później Łeba. Zorientowałem się o braku potwierdzenia następnego dnia będąc już w Słowińskim Parku Narodowym z którego nie chciało mi się wyjeżdżać. Nie z lenistwa, ale z powodu urody trasy do Rowów i dalej do Ustki. Wielce sobie chwalę, że Słowiński PN w odróżnieniu od innych Parków nie tylko nie „prześladuje” rowerzystów, ale wręcz zachęca do zwiedzania na dwóch kółkach. Jest na trasie Rajdu kilka dużych miast, np. Gdańsk, Szczecin, ale są też wioski, których nazwa nikomu nic nie mówi. Np. takie Bieczyno pomiędzy Kołobrzegiem a Trzebiatowem, wymusza zjechanie z głównej drogi oraz jazdę podmokłymi łąkami i polami na południe od Dźwirzyna. Są też miejscowości, których formalnie już nie ma. Sobieszów jest oficjalnie częścią Jeleniej Góry, a Jaszczurówka - Zakopanego.
Potwierdzenia kontrolnego w Zieleńcu dokonał mi ratownik GOPR. W 2010 r. na całej trasie ze Szczecina do Cieszyna każdego dnia miałem upalną pogodę. Wyjątkiem był 6 lipca, kiedy „objeżdżałem” Kotlinę Kłodzką i kiedy lało jak z cebra. W tych warunkach, przemoczony do suchej nitki, nie chciałem snuć się po Zieleńcu i szukać pieczątki z tą nazwą. Termometr na ścianie „Goprówki” pokazywał zaledwie 6°C. Nb. latem Zieleniec, a zwłaszcza liczne „martwe” wyciągi przedstawiają ponury widok. Chciałem jak najszybciej zjechać w stronę Bystrzycy Kłodzkiej i poszukać noclegu.
O ile w 2010 r. z wyjątkiem jednego dnia miałem pogodę „śródziemnomorską”, o tyle w 2011 r. na całym górskim odcinku, z Cieszyna aż do Przemyśla lało każdego dnia.
Siląc się na kilka zdań podsumowania przede wszystkim muszę napisać, że przebieg trasy wspaniały. Paradoksalnie najwięcej rowerzystów – sakwiarzy spotkałem na „Ścianie Wschodniej”, osobliwie w Krynkach, gdzie szkolne schronisko młodzieżowe cieszy się opinią kultowego miejsca dla takich turystów. Najmniej, a w zasadzie żadnego sakwiarza nie spotkałem wzdłuż granicy zachodniej. Tłumaczę to sobie (wygodniejszym) niemieckim szlakiem Oder-Neiβe Radweg biegnącym po drugiej stronie Odry niż punkty kontrolne naszego Rajdu. W zdecydowanej większości korzystałem z dróg publicznych. Z uwagi na obciążenie sakwami unikałem jazdy terenowej, aczkolwiek kilka terenowych  odcinków zasługuje na uwagę i polecenie. Pierwszy to szlak przez Słowiński Park Narodowy i inne odcinki nadmorskie szlaku R-10 pociągnięte w terenie. Rower z sakwami daje radę. Po drugie, miło wspominam  leśne drogi pomiędzy Mieszkowicami i Kostrzynem oraz takie leśne drogi w Borach Dolnośląskich. Po trzecie "zwodniczy" odcinek pomiędzy Horyńcem a Płazowem, który na mapie był bitą droga publiczną (A.D. 2012), a tak naprawdę wtedy była to zwykła leśna droga z koleinami. Oczywiście dobrze wspominam też drogi leśne w Puszczy Augustowskiej. W mojej ocenie najbardziej niebezpieczny odcinek to droga przez Wyspę Wolin pomiędzy Międzywodziem a Międzyzdrojami. Na tym fragmencie stosunkowo wąskiej, krętej i „górskiej” DW 102 samochody potrafią wyprzedzać „na grubość lakieru”. Ale to jedyny mankament. Całość trasy dostarcza niezapomnianych widoków, przeżyć i spotkań.

Z pracy

Piątek, 28 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Czwartkowa jazda do pracy rozbiła się na dwa dni. Popołudniowa wizyta lekarska na Woli, brak możliwości bezpiecznego przechowania roweru pod przychodnią spowodowały, że "po cywilnemu" kolejką wróciłem do domu, powrót rowerowy zostawiając sobie na piątek. Grzebanina na koniec dnia i w efekcie wyjeżdżam dopiero po 18-ej. Zimno, ale jeszcze da się jechać. Na "mojej" ścieżce pusto. Dopiero na Moście Siekierkowskim wymijam się z rowerzystą, znanym tylko z widzenia, którego w myślach nazywam Ninja. To z powodu charakterystycznej kominiarki w której jeździ chyba już od września. Na Wale Miedzeszyńskim dogania mnie biker na przełajówce. Myślę, że rowerzyści są podobni do właścicieli psów, więc chwalę gościa za fajną lampkę. Kraśnieje z dumy, a może od mrozu. Opisuje skróconą specyfikację techniczną: lumeny, dioda itp. Trafiłem w punkt. Wyprzedza mnie po chwili, ale nie odpuszczam, co akurat mu się nie spodobało. Daje się wyprzedzić i dalej znowu jadę sam.

Do pracy

Czwartek, 27 listopada 2014 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto
Po dwutygodniowej przerwie znowu na rowerze do pracy. Zimno. Wymiotło gdzieś "znanych tylko z widzenia" rowerzystów spotykanych codziennie na trasie do Warszawy. Tylko gdzieś w połowie Wału Miedzeszyńskiego wyminąłem się z dziewczyną, która codziennie jeździ z przeciwnym kierunku, mniej więcej w tych samych godzinach.